Nowy Jork

Krótko o amerykańskim jedzeniu

Celowo ten wpis zatytułowałam ‚o amerykańskim jedzeniu’ a nie o kuchni. Tej drugiej opisywać się nie podejmuję. Ostatnie lata to niemal eksplozja wyszukanej ‚cussine’ we wszystkich krajach świata. Tworzenie z jedzenia czegoś na kształt sztuki, co chwilami przekracza granice i robi się czymś niezrozumiałym. Ile razy zdarzyło mi się znaleźć w karcie „króla morskiej toni pod białą pierzynką i odrobiną ostrego szaleństwa z konflitowanej spiżarni”. Nie można normalnie? Że to śledź z cebulą w śmietanie ? 

W NYC wszystko jest bardziej, więc przypuszczam, że tutaj kuchnia molekularna zeszła do rangi fast foodu, a w laboratoriach smaku dzieją się rzeczy, o których świat dopiero się dowie. Nie mniej chciałam napomknąć o dwóch kwestiach, które Ameryka wyniosła do poziomu symbolu tego kraju i kojarzą się z nią nierozerwalnie. 

Mięso i jego tradycja

Wegetarianie wybaczcie, ale mięso i tradycja jego spożycia to dopiero rozległy temat w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych. Z racji historii i tożsamości  to mieszanka tradycji kulinarnych z całego świata. Przez lata kształtowała się  dzięki imigrantom przybywającym z różnych zakątków całego globu oraz różnic i tradycji z tym związanych. Jednak to bogactwo kultur i smaków posiada motyw przewodni, a mianowicie mięso. Mnogość gatunków i sposób podawania to baza amerykańskiej kuchni.

Począwszy od klasycznych burgerów, poprzez meksykańskie odmiany tacos i burrito na azjatyckich wpływach skończywszy. Mięso i USA są nierozerwalnie ze sobą związane. Ludność napływająca na przełomie wieków budowała ten kraj i była odpowiedzialna za jego rozwój. Budownictwo i przemysł w tym czasie były głównymi źródłami zatrudnienia. Jedzenie mięsa, zwłaszcza wołowiny i wysokogatunkowej wieprzowiny uważano  za źródło tężyzny fizycznej, symbol produktywności i siły. W tym czasie istniało przekonanie, że to główne i jedyne źródło energii, symbol męskości i ciężkiej pracy. A przy okazji jeszcze określało status społeczny. Szczególnie w kulturze kowbojskiej.

Co za tym idzie przemysł mięsny stał się jednym z kluczowych sektorów amerykańskiej gospodarki. Rzeźnie i zakłady przetwórstwa również zapewniały mnóstwo miejsc pracy, szczególnie robotnikom o niskich kwalifikacjach.  Niestety często w bardzo złych i niebezpiecznych warunkach.
Na początku XXI wieku zaczęła rosnąć świadomość społeczna w odniesieniu do sposobów pozyskiwania produktów odzwierzęcych, popularność wegetarianizmu i jego odmian oraz moda na różnorodność w diecie. Konsumpcja mięsa nadal jest na wysokim poziomie ale coraz większe znaczenie ma jego etyczna produkcja i prawa pracowników. Jednak nadal steki, hamburgery, hot dogi i BBQ to klasyki amerykańskich restauracji i fast foodów. 

Nowy Jork to siedlisko kultowych restauracji serwujących soczystą wieprzowinę, wołowinę najwyższego gatunku i wolno wędzone BBQ.

Jednym z miejsc, które odwiedziliśmy było Katz’s Delikatessen. Ta legendarna nowojorska restauracja, założona w 1888 roku słynie z ręcznie krojonego pastrami, peklowanej wołowiny i zup. Natomiast kanapka z pastrami to najbardziej znana kanapka chyba w całym USA. Długo marynowana i wędzona wołowina odpowiednio przyprawiona, niewiarygodnie miękka i krucha sprawiła, że nawet Julia, zagorzała przeciwniczka mięsa, skapitulowała. Widzieć szczęście i błogość na twarzy mojej córki, która dzierży w ręce gigantyczną pajdę i wcina jakby jutra miało nie być było iście niecodziennym przeżyciem. Warto dodać, że nie tylko mięso jest gwiazdą w tym daniu ale również klasyczny nowojorski chleb żytni. Do tego żółta musztarda i kiszone ogórki, no powiedzieć niebo w gębie to jak nic nie powiedzieć. Można sobie zażyczyć jeszcze wersję z serem ale wtedy gwarantuję, że miejsce na kolejny posiłek zrobi się dopiero za jakieś trzy dni. 

Znowu nie odmówię sobie nawiązania filmowego. Restauracja pojawiła się jako tło do słynnej sceny udawanego orgazmu przez Meg Ryan w „Kiedy Harry poznał Sally”. Stolik, przy którym siedzieli jest oznaczony tabliczką i dodatkową atrakcją dla zwiedzających. 

Warto zwrócić uwagę na techniczną stronę wizyty i specyficzną formę w Katz’s Deli, bo nie przebiega jak w typowej restauracji. Otóż przy wejsciu  otrzymuje się bilet, na którym potem zapisywane są wszystkie zamówienia. Te z kolei składane są przy ladzie gdzie kanapka jest przygotowywana na naszych oczach. A żeby podkręcić atmosferę kucharze częstują drobnymi kawałkami mięsa i chleba. Po czym trzeba poszukać wolnego stolika i bez refleksyjnie oddać się rozpuście jedzenia. Napoje zamawia się w barze obok i również dopisywane są do papierowego bloczka. Jest też wydzielona część lokalu z obsługą kelnerską. Po skończonej konsumpcji trzeba się dotoczyć do okienka kasowego i tam zapłacić za wszystko.  Bilecik  jest świętością bo zgubienie go  skutkuje opłatą w wysokości 50 dolarów na dzień dobry, plus rachunek. Warto też zarezerwować sobie większy zapas czasu bo nierzadko przed wejściem do restauracji ciągnie się kolejką na godzinę albo i dłużej stania. 

Pozostałe kultowe miejsca w NYC, które warte są odwiedzenia to na pewno:

Peter Luger Steak House ( Brooklyn ) – słynny steakhouse w całym USA, działa od 1887 r. Znany z ogromnych porcji dojrzewającej na sucho wołowiny.

Keens Steakhouse ( Midtown ) – rozpoznawalnym daniem tutaj jest kotlet jagnięcy.

Hometown Bar-B-Que ( Brooklyn ) – teksański styl w Nowym Jorku oraz autentyczne wędzone żeberka w najlepszym wydaniu.  

Pizza

Powszechnie wiadomo, że pizza pochodzi z Włoch a konkretnie z Neapolu. Jednak przez pewien okres świat był w stanie uwierzyć że to właśnie Amerykanie upiekli pierwszy placek z sosem pomidorowym, posypali serem i uczynili z niego danie. Nie da się ukryć, że Stany Zjednoczone miały niebagatelny wpływ na popularyzację tego dania. W latach 50- tych wprowadzili jej mrożoną wersję do podgrzania w domu. W USA pojawiło się wiele nowych rodzajów w zależności od miejsca. I tak:

New York style pizza’ to cienkie i duże kawałki, najczęściej składane na pół podczas jedzenia.

Chicago deep-dish pizza’ na grubym cieście z dużą ilością sera i sosu, bardziej podobna do zapiekanki.

Detroit style’ gruba, w kształcie prostokąta, z serem pod sosem.

California style’ najbardziej udziwniona w stosunku do podstawowej ze względu na nietypowe składniki jak kurczak BBQ, awokado, ananas czy banan. Na cienkim cieście. 

Mocno rozpropagowana została w kinematografii amerykańskiej, serialach czy reklamach. Wyniesiona do rangi symbolu luzu, rozrywki i dobrego życia.  

Podczas niedzieli z Super Bowl w Stanach zamawia się tyle pizzy ile Włosi zjadają w ciągu 4 tygodni. USA uważany jest za największego konsumenta tego placka na świecie, statystyki donoszą, że zjadają jej ponad 3 miliardy sztuk rocznie. Zapewne też za sprawą wprowadzenia jej do kultury ‚fast food’. Dzięki takim sieciom jak Pizza Hut, Domino’s czy Papa John’s pizza stała się powszechnie dostępna na globalną skalę. Można ją dostać wszędzie, o każdej porze i jest tania. Oprócz wspomnianych sieci rownież bary, foodtrucki czy stacje benzynowe mają ją w swojej ofercie. 

W NYC jest dostępna na każdym rogu co kilkadziesiąt metrów. Oczywiście przez nowojorczyków jest uważana za najlepszą. Faktem jest, że tez najbardziej chyba zbliżona do oryginału z Neapolu. Uknuto nawet teorię, że jej chrupkość i sprężystość to zasługa twardej wody dostępnej tylko tutaj i dlatego tak dobrze smakuje. 

Najbardziej znana jest restauracja Joe’s Pizza założona w 1975 roku przez przybyłego tu z Włoch Joe Pozzuoli. Jest cienka, składa się z kilku składników, podobnie jak pierwowzór. Wypiekana w gigantycznym rozmiarze, ma ponad 50 cm przez co zjedzenie już jednego kawałka daje odczucie sytości. Główna siedziba znajduje się w Greenwich Village.

Nie mniej jak już wspomniałam, praktycznie na każdym kroku można znaleźć pizzerię, która serwuje kawałki i faktycznie jest to dość tania opcja na przegryzienie czegoś w ciągu dnia. Smakuje w zasadzie wszędzie tak samo, nie ma gorszych lub lepszych miejsc. Do zjedzenia na stojąco lub po drodze jest symbolem nowojorskiego ‚street foodu’. Co ciekawe nadal mimo inflacji można trafić na „1$ slice”. To lokalna filozofia wg której pizza powinna być dostępna dla każdego i za niewielkie pieniądze. 

Tutaj pizza to nie tylko posiłek ale część kultury miasta, jak kawa w papierowych kubkach i hot-dogi. 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *